Członkowie PSR, po założeniu nowego konta, proszeni są o przesłanie informacji o swoim loginie na forum@psr.org.pl
Każdy nowy użytkownik forum musi zapoznać się z regulaminem forum.
Jarku, jeśli to wszystko potraktujemy jeno w kategoriach zabawy, to można się bawić i w religię, zamiast w chowanego.
Ja akurat uważam, że każde dziecko wyciągnięte z tej przenajświętszej zabawy pt. szkolna religia, będzie .....zbawione
A szkolna etyka wcale nie musi być tylko kiepską zabawą, organizowaną przez kiepskich nauczycieli (wedle Twojej opinii) i dokładnie po to jest nasz portal. Ośmielę się wrazić przypuszczenie, graniczące z pewnością, że nie wczytałeś się w scenariusze lekcji publikowane na naszym portalu.
Przygotowali je (moim zdaniem) najwyższej klasy fachowcy od filozofii, psychologii, pedagogiki i....ateizmu
Stosujący je nauczyciel nie musi być już tak genialny. Jednakowoż lepiej, żeby także fachowcem był. Wystarczy, że scenariusze te poprawnie zrealizuje.
Się zgadzam, że nie jest nauką ateizmu. Wtrąciłem żartobliwie ten ateizm, bo materiały, które tłumaczę i opracowuję pochodzą z ateistycznego, niemieckiego HVD. A swoją drogą, to "moja" portalowa etyka jest na wskroś humanistyczna. Jest dość prawdopodobne, że dzieciaki kształcone na tych materiałach "stoczą się" w....ateizm 
Andrzej Wendrychowicz napisał:
A szkolna etyka wcale nie musi być tylko kiepską zabawą, organizowaną przez kiepskich nauczycieli (wedle Twojej opinii) i dokładnie po to jest nasz portal. Ośmielę się wrazić przypuszczenie, graniczące z pewnością, że nie wczytałeś się w scenariusze lekcji publikowane na naszym portalu.
Przygotowali je (moim zdaniem) najwyższej klasy fachowcy od filozofii, psychologii, pedagogiki i....ateizmuStosujący je nauczyciel nie musi być już tak genialny. Jednakowoż lepiej, żeby także fachowcem był. Wystarczy, że scenariusze te poprawnie zrealizuje.
Andrzej ja nigdy nie powiedziałem nic o tym, iż portal etykawszkole.pl jest niepotrzebny. W żadnym razie - uważam, że jest bardzo potrzebny.
Uważam jednak, że jeszcze bardziej potrzebne są szkolenia. Jak to jest, że np. nauczyciel biologi uczy się swojego zawodu 5 lat, a Ty Andrzej wymagasz, aby ktoś z łapanki nauczał przedmiotu, który według mnie powinien uczyć zrozumienia całego świata i przygotować się ma do niego na podstawie kilku materiałów (i to niezależnie od ich jakości).
Zastanawiam się czy nie lepiej od razu byłoby dać te materiały uczniom, aby je przeczytali - chociaż byłyby bez przekłamań.
Jedyny nauczyciel etyki, któremu spokojnie mogę przekazać naukę mojego dziecka to uczestnik naszych spotkań Michał, ale on właśnie pisze doktorat z filozofii (i to blisko tematyki racjonalizmu). Ilu jest takich nauczycieli etyki?
Tak czy inaczej chciałbym, aby nauczyciele etyki byli w jakikolwiek sposób "nauczani" i weryfikowani - nie tylko ich poglądy. Przypomnę tylko, że falę naboru katechetów w latach 90 wykorzystało bardzo dużo pedofilów (w naszym przypadku mógłby to być koniec etyki).
Pozdrawiam
Jarek
jszczepanik napisał:
Ty Andrzej wymagasz, aby ktoś z łapanki nauczał przedmiotu, który według mnie powinien uczyć zrozumienia całego świata i przygotować się ma do niego na podstawie kilku materiałów (i to niezależnie od ich jakości).
Jarku, nie wymagam. Ja bardzo nad tym boleję. Powiem więcej: dobrą lekcję etyki jest znacznie trudniej poprowadzić, niż lekcję matematyki.
W moim tekście o nauczaniu etyki w berlińskich szkołach piszę, jak wszechstronnie, starannie, profesjonalnie i jak dużo pieniędzy wydano na przygotowywanie się do wprowadzenia tego przedmiotu w tamtejszych szkołach. W Polsce robi się natomiast wiele (głównie na szczeblu MEN), aby etyki w szkołach nie było wcale. Jeśli już okropni rodzice wymuszą to na szkole, to często dyrektor powierza to zadanie jakiejś "pani z łapanki", na przykład bibliotekarce (przy całym szacunku dla tej pani). Czy należałoby tego zabronić?
Ale w takim razie skąd i za co (pieniądze) dyrektor w Pacanowie ma wziąć absolwenta filozofii do poprowadzenia raz w tygodniu lekcji etyki dla 7 uczniów w całej szkole (to jest ustawowe minimum uczniów)? Skąd pani z łapanki ma wziąć materiały do przygotowania lekcji (MEN nie przygotowało żadnych materiałów pomocniczych)? Teraz ma ona przynajmniej szansę ściągnąć je z portalu etykawszkole.pl
Taka jest (etyczna) Polska właśnie. AD 2010.
Andrzej Wendrychowicz napisał:
jszczepanik napisał:
Ale w takim razie skąd i za co (pieniądze) dyrektor w Pacanowie ma wziąć absolwenta filozofii do poprowadzenia raz w tygodniu lekcji etyki dla 7 uczniów w całej szkole (to jest ustawowe minimum uczniów)? Skąd pani z łapanki ma wziąć materiały do przygotowania lekcji (MEN nie przygotowało żadnych materiałów pomocniczych)? Teraz ma ona przynajmniej szansę ściągnąć je z portalu etykawszkole.pl
Taka jest (etyczna) Polska właśnie. AD 2010.
Andrzej mnie chodzi o to, abyśmy mogli odciąć się od nieuniknionego - czyli wrzucanie w ramach etyki już dowolnych treści i propagowanie ich przez osoby całkowicie do tego nieprzygotowane. Pamiętaj, że niemal na pewno będzie to utożsamiane z PSR.
Moim zdaniem najprościej jest stworzyć listę nauczycieli etyki (np. publikowanej na stronie etykawszkole.pl), którzy ze względu na swoje przekonania, wiedzę i umiejętności pedagogiczne są przez nas wspierani.
W ten sposób nie tylko odcięlibyśmy się od lekcji etyki, które będą przypominały lekcje religii, ale i "wygenerowalibyśmy" także rynek na racjonalistycznych etyków
Michał dla przykładu ma bardzo mało pracy mimo, że jego wiedza jest przeogromna.
Pozdrawiam
Jarek
jszczepanik napisał:
Wiara w Boga moim dzieciom raczej nie grozi
Z powodu indoktrynacji, której doświadczają w domu i zawdzięczają ją autorytetowi - ojcu ateiście ^^.
A więc ateizm też może być irracjonalny. Gdyż pytaniem powinno być dlaczego ktoś jest ateistą, a nie tylko czy nim jest. ^^
Np. jeśli ja powiem, że jestem ateistą, gdyż wszystkowiedzący tatuś powiedział, że Boga nie ma, a więc tak musi być, bo tatuś wszystko wie,,, to czy wtedy będę racjonalny w swoim ateizmie? :roll:
Więc podsumowując, dzieci "wojujących ateistów" najczęściej zostają ateistami do końca życia, a dzieje się to z powodów dokładnie tych samych, dla których dzieci katolików najczęściej zostają do końca życia katolikami. Z samodzielnym myśleniem to ma mało wspólnego ^^.
Beeeeeeeeeee
oblejmic napisał:
Od tego należałoby zacząć. Osobiście uważam, że lekcja etyki powinna polegać na zaprezentowaniu konkretnej światopoglądowej tendencji, np. utylitaryzmu, katolicyzmu czy buddyzmu i przedyskutowaniu jej.
Od tego już jest jeden przedmiot, który się nazywa "filozofia". Po co dublować ten przedmiot?
oblejmic napisał:
-rozwinięcie umiejętności logicznego argumentowania;
-szacunek dla rozmówcy, nawet gdy ma inne zdanie;
Powyższe cele uważam za najważniejsze.
Nie wiem jak inna młodzież, ale ja w szkole średniej za każdym razem, gdy rozmawiałem z nauczycielem, mówiłem mu to, co uważałem, że on chce usłyszeć, a nie to, co sam myślę. A więc te dyskusje pewnie tak by wyglądały. Większość uczniów mówiłaby to, co się nauczycielowi spodoba, żeby nie rozzłościć go z powodu dużych różnic światopoglądowych, a tym samym zapewnić sobie lepsze stopnie i pobłażanie przy kartkówkach, czy też podczas odpowiedzi ustnej...
Naprawdę wątpię, żeby ktoś wiedząc, że mówi coś na ocenę, wypowiadał swoje faktycznie własne poglądy.
Kiedyś, jak chodziłem do szkoły średniej, nauczycielka zadała pytanie: "kto jest twoim autorytetem?"... Widząc krzyżyk na jej szyi odpowiedziałem, że "oczywiście Jan Paweł II". Rozanielona była niezmiernie. Dostałem piątkę za gadanie o głupotach...
A więc jeśli ktoś ma sobie rozwijać umiejętność logicznego argumentowania, to na pewno nie w szkole pod presją nauczyciela i pod strachem, jaką ocenę dostanie.
Beeeeeeeeeee
Kubaszewski napisał:
Cóż, wolno Ci. Ale zważ że nie wszyscy rodzice w Polsce mają tyle wiedzy, samozaparcia, zdolności, czasu itp aby temu zadaniu podołac.
Nie każdy też jest takim despotą, żeby własne dzieci "uczyć" etyki (a więc wciskać na siłę swoje poglądy)......
Beeeeeeeeeee
Andrzej Wendrychowicz napisał:
Gratuluję odwagi tym, którzy uważają, że lepiej nauczą własne dzieci, niż to zrobią w szkole. Ale, czy to aby na pewno odwaga?
Nie odwaga, lecz święta inkwizycja. ^^
P.S.
Zawsze mnie bawiło, gdy "wojujący ateiści" gwałtowną krytyką reagowali na tych katolików, którzy twierdzili, że dziecko swoje najlepiej etyki nauczą. Mówili, że to godzi w wolność dziecka i uniemożliwia mu samodzielne kreowanie swojego światopoglądu. No ale gdy do nich samych (tzn. tych ateistycznych rodziców) przychodzi - to ohoho... toż to wtedy już autorytety moralne!
Beeeeeeeeeee
Legenda Forum:
© 2006-2012 Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Wszelkie prawa zastrzeżone. Kontakt z administratorem: admin [at] psr.org.pl. Developer: Eysmont Media